Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

 

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Z życia Polonia Semper Fidelis

Solidarność

Sprawy polskie na Litwie Warto przeczytać Galerie Tragedia smoleńska
Porady Emigracyjne Polskie Drogi

Ogłoszenia

Drobne

Listy do Redakcji O nas Kontakt z nami
Wieści ze Lwowa Kluby Gazety Polskiej Książki warte przeczytania USOPAŁ Dział sportowy
Polonii Semper Fidelis
Kącik kulturalny

 

NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 

 

Zaprzyjaźnione strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Liczba odwiedzin:

 

 

 

 
free hit counter

 

 

Ruch na rzecz obrony życia poczętego od naturalnej koncepcji do naturalnej śmierci:

Wiadomości - Świat

 

Podziękuj kardynałowi Burkemu!

 

 

Każdy może podziękować JE ks. kard. Raymondowi Leo Burke'owi za jego bezkompromisową postawę i odważny głos w obronie wszystkich poczętych dzieci i tradycyjnej rodziny.

 

Decyzją Ojca Świętego Franciszka ks. kard. Raymond Leo Burke przestanie pełnić funkcję prefekta Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej. Amerykański hierarcha został mianowany patronem Suwerennego Zakonu Kawalerów Maltańskich. Następcą kardynała Burkego na stanowisku szefa sądu najwyższego Kościoła katolickiego został ks. abp Dominique Mamberti, dotychczasowy sekretarz ds. relacji z państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

 

Już ponad 6 tys. internautów z całego świata podpisało się pod specjalnym listem dziękczynnym wystosowanym do ks. kard. Burkego. W ten sposób pragną oni podziękować za jego niestrudzoną i gorliwą postawę względem obrony nienarodzonych dzieci oraz rodzin.

 

W treści listu wyrażona została wdzięczność za wierną służbę jako prefekta Sygnatury Apostolskiej. „W szczególności pragnę podziękować za silny i bezkompromisowy głos w obronie prawd życia i rodziny” – czytamy w liście do kardynała, w którym dodano, że obrońcom życia i rodziny będzie brakowało silnego głosu hierarchy i jego obecności w Watykanie. Jednocześnie wyrażono przekonanie, że zmiana pełnionej funkcji nie odwiedzie ks. kard. Burkego od odważnego głoszenia Ewangelii Życia.

 

Sygnatariusze listu zaznaczają ponadto, że postawa hierarchy inspiruje ich do walki o prawdę, mimo kosztów. Jednocześnie internauci, którzy podpisują się pod listem, zobowiązują się do wzorowania się na kardynale.

 

Na zakończenie listu zapewniono kardynała o modlitwie. „Ofiaruję Eminencji swoją modlitwę i życzę wszystkiego dobrego na ten okres przejściowy. Niech Bóg Cię błogosławi” – czytamy.

 

Nazwiska sygnatariuszy listu zostaną przekazane kardynałowi w Rzymie.

 

Wzór bezkompromisowości

 

W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przeprowadzonej podczas III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, który odbywał się w Rzymie w październiku br., hierarcha otwarcie skrytykował tekst „Relatio post disceptationem”. – Dyskusja nad udzielaniem Komunii Świętej osobom rozwiedzionym jest bardzo niebezpieczna. Wprost podważa instytucję małżeństwa, jego nierozerwalność i świętość – powiedział hierarcha. Cała rozmowa z ks. kard. Raymondem Burkem dostępna jest TUTAJ.

 

Hierarcha wielokrotnie przestrzegał przed upraszczaniem procedur związanych z orzekaniem przez sądy kościelne nieważności małżeństwa. Zaznaczył, że w sprawach tych nie można kierować się „fałszywym miłosierdziem”, a orzeczenia o nieważności powinny być wydawane tak, jak wymaga tego obowiązujące prawo, przez dwie instancje. Przypomniał jednocześnie, że małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci.

 

W 2012 roku ks. kard. Burke otrzymał prestiżową Nagrodę Pro-Life Kardynała Johna J. O’Connora. Spośród biskupów całego świata został uznany za najbardziej żarliwego obrońcę Eucharystii przed świętokradczym przyjmowaniem jej przez proaborcyjnych polityków.

 

Konsekwentna i odważna postawa kardynała Burkego względem obrony życia i tradycyjnej rodziny zasługuje na podziękowanie. Nie zwlekaj i Ty wyraź swoją wdzięczność za jego niestrudzony głos. List dziękczynny dostępny jest TUTAJ.

 

(Izabela Kozłowska - Nasz Dziennik)

 

 

Europa przemówiła: historyczne „tak dla życia”

 

Czy Komisja Europejska ugnie się pod naciskiem obywateli Europy? Czy wstrzyma finansowanie aborcji w krajach rozwijających się? Europejska Inicjatywa Obywatelska „Jeden z Nas” ma szansę zmienić prawo Unii.

 

170 tysięcy dzieci w okresie prenatalnym ginie rocznie w Afryce, w projektach finansowanych przez Unię Europejską. Już milion Europejczyków włączyło się w Europejską Inicjatywę Obywatelską „Jeden z nas” by zaprzestać finansowania aborcji z kieszeni europejskiego podatnika.

 

Ani Greenpeace, ani dr Brüstle prawdopodobnie nie przypuszczali, że ich spór będzie miał tak daleko idące konsekwencje. Werdykt Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ich sprawie mówi, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, a embrion ludzki zasługuje na poszanowanie jego godności i integralności. Wyrok ten zaaktywizował działaczy pro-life z całej Europy. Głównym inicjatorem Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej (EIO) „Jeden z Nas” jest włoski europoseł, Carlo Cassini, były sędzia Sądu Najwyższego i prezes największej włoskiej organizacji pro-life. Do Komitetu Wykonawczego wchodzą także przedstawiciele Hiszpanii, Węgier i Polski: Jakub Bałtroszewicz z Krakowa. To oni koordynują największą w historii Europy akcję pro-life.

 

„Czy Komisja zda egzamin z europejskości? Czy slogany o demokratycznym charakterze Unii znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, a więc czy Komisja i Parlament wsłuchają się w głos obywateli? A ten głos mówi wyraźnie: tak dla życia!” – tłumaczy Jakub Bałtroszewicz, polski koordynator EIO Jeden z Nas

 

Mimo zebrania wymaganego przez unijne prawo minimum, organizatorzy kontynuują zbiórkę podpisów, dlatego 22 września w całej Europie odbędzie się europejski dzień zbierania podpisów. W Polsce zbiórka potrwa w całym tygodniu od 22 do 29 września. 14 listopada do Krakowa przyjadą koordynatorzy z wszystkich 28 krajów biorących udział w Inicjatywie.

 

„Ufam, że w Krakowie będziemy świętować sukces nie miliona, a może dwóch milionów podpisów. Wierzę, że do końca października aktywnie poprze nas jeszcze wiele osób i społeczności – mówi Michał Baran z Krajowego Komitetu EIO Jeden z Nas. Chcemy by oddolny głos obywateli Europy zabrzmiał głośno i wyraźnie, bo wierzymy że to dopiero początek rewolucji pro-life na starym kontynencie – dodaje Michał Baran.


Organizatorzy Kongresu deklarują, że to właśnie w listopadzie w Krakowie powstanie pierwsza w historii Europy federacja organizacji pro-life, która wytyczy kierunek na lata 2014-2020. Wśród zapowiadanych gości będą m.in. europosłowie, a także przedstawiciele organizacji pro-life z USA. Polscy aktywiści chcą budować więzy transatlantyckie i w ten sposób poszerzać poparcie dla inicjatyw pro-life w Polsce.

 

„Polska Fundacja Jeden z Nas będzie jednym z owoców Europejskiej Inicjatywy. Pragniemy by był to kolejny ożywczy powiew na polskiej scenie pro-life. Dlatego wszyscy z niecierpliwością czekamy na listopadowy kongres, a już dziś zapraszamy do mobilizacji, aby w tygodniu 22-29 września dołączyć do miliona wspierających nas Europejczyków oraz swoim aktywnym działaniem umożliwić to innym. – kończy Michał Baran.

 

Europejska Inicjatywa Obywatelska (EIO) to nowy mechanizm unijny, który ma być odpowiedzią na deficyt demokracji w unijnych instytucjach. Jeśli organizatory EIO zbiorą milion podpisów w co najmniej 7 krajach Unii, Komisja Europejska będzie zobowiązana zorganizować wysłuchanie publiczne. W czasie spotkania liderzy inicjatywy będą mogli przedstawić komisarzom argumenty w swojej sprawie. Następnie Komisja podejmie decyzję, czy skierować sprawę do PE. Decyzja wraz z uzasadnieniem zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw Komisji Europejskiej we wszystkich oficjalnych językach UE. Obecnie w Europie tylko dwóm inicjatywom udało się przekroczyć barierę miliona podpisów. Wysłuchania planowane są na wiosnę 2014 r.

 

(KMN)

 

Sukces obrońców życia z Delaware

 

Obrońcy życia z amerykańskiego stanu Delaware odnieśli sukces, bowiem dzięki ich intensywnym akcjom i działaniom gigant aborcyjny Planned Parenthood wstrzymał wykonywanie chirurgicznych aborcji. Powodem jest wszczęcie procedury kontrolnej przez tamtejsze władze w placówkach należących do koncernu.

 

Zawieszenie wykonywania chirurgicznej aborcji dotyczy dwóch działających w tym regionie klinik Planned Parenthood – w Dover i Wilmington.

 

Kontrola została rozpoczęta po tym, gdy do władz stanowych zaczęły napływać liczne informacje wskazujące na różne nieprawidłowości, do których dochodzi w tych placówkach. W ten sposób Delawere jest pierwszym stanem USA wolnym od chirurgicznej aborcji od 1973 roku, gdy werdykt Sądu Najwyższego umożliwił legalizację zabijania dzieci nienarodzonych w Stanach Zjednoczonych – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

 

Przypadki łamania regulacji i procedur medycznych nagłośnili obrońcy życia z organizacji Operation Rescue. Wskazali oni także na sytuację, gdy personel jednej z klinik zaatakował fizycznie pokojowo manifestującą przed placówką starszą kobietę.

 

Jak podaje KAI, działacze Operation Rescue wraz z ABC Action News przeprowadzili dziennikarskie śledztwo w tej sprawie, w wyniku którego okazało się, że warunki, w jakich dokonywano aborcji w klinice Wilmington, nie różniły się specjalnie od tych, w jakich funkcjonowała placówka prowadzona w Filadelfii przez Kermita Gosnella – sądzonego obecnie aborcjonisty, oskarżonego o mordowanie żywych dzieci w wyniku tzw. późnych aborcji.

 

Szef Operation Rescue Troy Newman twierdzi, że brudne kliniki, w których nie przestrzega się sterylnych warunków i łamie procedury medyczne oraz naraża zdrowie i życie kobiet, to norma w wielkim przemyśle aborcyjnym.

 

– Mamy, przynajmniej na razie, pierwszy stan, który jest oficjalnie wolny od aborcji chirurgicznych. Bez wątpienia ocali to dzieci i da przemysłowi aborcyjnemu czytelny sygnał, że regulacje i nadzór doprowadzą do trwałego zamknięcia ich klinik – powiedział Newman.

Przedstawiciele grupy Operation Rescue, która znana jest z przeprowadzania pikiet i czuwań modlitewnych przed klinikami aborcyjnymi, twierdzą, że coraz więcej Amerykanów broni życia, a dni przemysłu aborcyjnego są policzone.

 

(Nasz Dziennik)

Urugwaj: Automatyczna ekskomunika dla proaborcyjnych senatorów

Każdy prawodawca, który głosował za legalizacją aborcji, podlega automatycznie ekskomunice – taką opinię wyrazili urugwajscy biskupi.

 

- Automatyczna ekskomunika obejmuje tych, którzy jakkolwiek współpracują w umożliwianiu aborcji – wyjaśnił ks. bp Heriberto Bodeant, sekretarz urugwajskiej konferencji biskupów.

 

Jednocześnie zauważył, iż osoba uważająca się za katolika i popierająca projekt ustawy pozwalający na zabijanie poczętych dzieci tym samym twierdzi, że Kościół się myli, walcząc o każde nienarodzone dziecko.

 

Jak wyjaśnił biskup Bodeant, osoba taka samoczynnie zrywa „komunię z Kościołem”. Wyjaśnił, iż objęci ekskomuniką prawodawcy nie mogą przyjmować Komunii Świętej.

 

– Kościół katolicki naucza w oparciu o prawo kanoniczne, że życie musi być chronione od momentu poczęcia – dodał biskup cytowany przez Catholis News Agency.

 

Zapowiedział, że jeśli nowa ustawa zostanie podpisana przez prezydenta José Mujica, który jest jej zwolennikiem, to Kościół wzmocni działania na rzecz ochrony ludzkiego życia. Jak dodał dla „ożywienia prawa zapisanego w życiu każdego człowieka, który mówi, iż podstawową wartością jest życie”.

 

- To jest ponad wszystkimi innymi prawami – zaznaczył hierarcha.

 

Po przyjęciu ustawy Kościół od razu przypominał, że jest ona sprzeczna z obowiązującą w Urugwaju konstytucją, gdzie obowiązuje zapis chroniący poczęte życie.

 

W ubiegłym tygodniu senat w Urugwaju przyjął ustawę legalizującą aborcję. Wówczas za projektem głosowało 17 z 31 tamtejszych senatorów. W myśl nowych przepisów każda kobieta będzie mogła zabić dziecko do 12. tygodnia ciąży bez podawania konkretnych powodów.

 

W ustawie określono warunek, którym jest obowiązkowe spotkanie ze specjalną trzyosobową ekipą specjalistów. Do 14. tygodnia ciąży będzie można w Urugwaju zabijać dzieci, u których wykryto chorobę bądź też zostały one poczęte w wyniku gwałtu lub gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki.

 

Urugwaj stanie się pierwszym latynoamerykańskim krajem, gdzie dostępna będzie aborcja na życzenie. Dotychczas w regionie tradycyjnie opowiadającym się za ochroną życia jedynie Kuba, Gujana zezwalają na zabijanie poczętych dzieci.

 

Urugwaj nie pierwszy raz legalizuje aborcję. Po raz pierwszy parlament w Montevideo zalegalizował aborcję w 1933 r. Niemniej już w 1935 r. Gabriel Terra cofnął tę decyzję i przerywanie ciąży ponownie stało się przestępstwem.

 

W 2008 roku także podjęto próbę zalegalizowania aborcji. Mimo że ustawa w podobnym kształcie do obecnej została przyjęta przez urugwajskich senatorów, ówczesny prezydent, lekarz onkolog z zawodu, Tabaré Vázquez, wbrew stanowisku swej partii, centolewicowego Szerokiego Frontu, odmówił jej podpisania, tłumacząc to „konfliktem sumienia”.

 

(Izabela Kozłowska - Nasz Dziennik)

 

USA: Kongres blokuje Obamę

Zakaz finansowania aborcji z budżetu państwa przewiduje przyjęta właśnie przez amerykańską Izbę Reprezentantów ustawa. Protect Life Act H.R. 358 kongresmani przyjęli stosunkiem głosów 251 do 172

 

Ustawa ma też zabezpieczyć gwarancje wolności sumienia wszystkich pracowników służby zdrowia. W trakcie debaty konserwatywni przedstawiciele Partii Republikańskiej (GOP) podkreślali, że chodzi przede wszystkim o zatrzymanie masowego odpływu funduszy z kieszeni podatników, który grozi krajowi w związku z reformą zdrowotną Baracka Obamy. Jak na lewicowców przystało, politycy Partii Demokratycznej określili nowe przepisy mianem "okrutnych" i "ekstremalnych". Zarzucili Republikanom, że tworzą tego typu ustawy, zamiast skupić się na kreowaniu nowych miejsc pracy. - To prawo jest w swoim rdzeniu atakiem na kobiety. Szczególnie na biedne kobiety - stwierdziła Betty Sutton, demokratka z Ohio. Także jej koleżanka partyjna, była spiker Izby Reprezentantów Nancy Pelosi wyrażała się bardzo krytycznie o zapisach nowej ustawy. W jej opinii, klauzula chroniąca wolność sumienia lekarzy oznacza ni mniej, ni więcej tylko dopuszczenie do sytuacji, w której "kobieta będzie musiała wykrwawiać się na podłodze, podczas gdy pracownicy służby zdrowia nie będą musieli reagować". Za te słowa Pelosi zebrała pochwały aborcyjnego lobby.

Republikanie wyjaśniają, że ustawa jest bezpośrednią konsekwencją wprowadzenia w życie tzw. poprawki Stupaka, którą Demokraci odrzucili podczas uchwalania reformy zdrowotnej Obamy. Demokratyczny senator Bart Stupak przygotował projekt poprawki, która zakładała właśnie wykluczenie możliwości finansowania aborcji z kieszeni podatników oraz szczelniejszą ochronę wolności sumienia ginekologów i położników. Niestety, wszystko wskazuje na to, że ustawa nie zdobędzie wymaganego poparcia w Senacie i prawdopodobnie zostanie zawetowana przez Obamę. Już wcześniej szef Białego Domu stwierdził, że "silnie sprzeciwia się" tym przepisom, gdyż w jego opinii, "zagrażają one wolności reprodukcyjnej oraz dostępowi do usług zdrowotnych". W opinii prezydenta, zapisy zawarte w jego reformie w wystarczający sposób zabezpieczają przed ewentualnym procederem finansowania aborcji z budżetu.
Protect Life Act poparły wszystkie środowiska pro-life w Stanach Zjednoczonych, wsparł ją również amerykański Episkopat. W opinii biskupów, ustawa jest niezbędna, by nie dopuścić do drastycznego rozrostu usług aborcyjnych.

Łukasz Sianożęcki (Nasz Dziennik)

 

USA, Chiny: Dzieciobójstwo nie przeszkadza Bidenowi

Wiceprezydent USA Joe Biden podczas wizyty w Chinach pozytywnie wypowiadał się o brutalnej chińskiej polityce ludnościowej, podkreślając, że rozumie powody, dla których kraj ten ją stosuje. USA, które pouczają inne kraje w kwestii przestrzegania praw człowieka, nie dostrzegają ich łamania w Chinach, gdzie państwo brutalnymi metodami zmusza rodziców do zabijania swoich poczętych dzieci lub do przeprowadzania sterylizacji.

- Nie kwestionuję tego - powiedział amerykański wiceprezydent, podkreślając, że rozumie, iż Chiny są zmuszone prowadzić politykę regulacji przyrostu naturalnego. Polityk posunął się nawet do stwierdzenia, jakoby chińskie władze wykazywały w ten sposób podobną troskę o perspektywy gospodarcze co Stany Zjednoczone. - Nie ma sieci bezpieczeństwa. Wasza polityka jest jedną z tych, którą w pełni rozumiem. Nie kwestionuję polityki jednego dziecka - dodał Joe Biden, którego słowa cytuje portal LifeSiteNews.com. Zdaniem amerykańskiego polityka jest tylko jeden mankament tejże strategii, a mianowicie fakt, iż wiąże się z nią ryzyko naruszenia równowagi, gdy w przyszłości jeden pracujący Chińczyk będzie musiał płacić na emerytury aż czterech osób. - Wynik będzie taki, że jeden pracownik będzie pracował na czterech emerytów. To niemożliwy do udźwignięcia ciężar - podkreślił.


Tymczasem prezes organizacji "Human Rights Without Frontiers" Reggie Littlejohn w rozmowie z portalem LifeSiteNews.com zauważa, że amerykański wiceprezes, głosząc takie stanowisko, przymyka oko na inną kwestię, a mianowicie na straszne ludzkie cierpienie. Biden, aprobująco wyrażając się o antynatalistycznej polityce, nie wspomniał bowiem o tym, że w jej ramach kobiety w Chinach codziennie zmuszane są do aborcji i obowiązkowej sterylizacji, co prowadzi nie tylko do masowego ludobójstwa, ale także do wielu kalectw. - Czy on w pełni rozumie, że polityka jednego dziecka w Chinach powoduje więcej przemocy wobec kobiet i dziewcząt niż jakakolwiek inna polityka na świecie? - pyta retorycznie Littlejohn. Prezes wyjaśnia, że Chinki, które chcą urodzić dziecko, są wręcz na siłę wyciągane z domów i przywiązywane do stołów operacyjnych, gdzie poddaje się je przymusowej aborcji. Jak przypominają obrońcy praw człowieka, każdego dnia w podobny sposób zabija się w Chinach około 35 tys. poczętych dzieci, czyli niemal dziesięć razy więcej niż w USA. Działania komunistycznych Chin stoją też w sprzeczności z polityką administracji Baracka Obamy, która promuje "prawo kobiet do aborcji", ale przecież Pekin nie daje kobietom żadnego prawa, tylko brutalnie wbrew ich woli zabija ich dzieci.


Wizyta amerykańskiego wiceprezydenta miała jednak na celu przede wszystkim zapewnienie tamtejszych przywódców, że amerykańskie obligacje skarbowe, które Chiny posiadają na sumę aż 1,2 bln dolarów, są bezpieczne. Media podkreślają też, że kolejnym powodem wizyty Bidena w Pekinie jest chęć nawiązania bliższych relacji z wiceprezydentem Xi Jinpingiem, który najprawdopodobniej zostanie w przyszłym roku przywódcą Komunistycznej Partii Chin i państwa.

Marta Ziarnik (Nasz Dziennik)


 

Kanada: Obrończyni życia przesiedziała 8 lat w więzieniu

69-letnia obrończyni życia z Kanady kolejny raz trafiła do aresztu za cichą modlitwę przed kliniką aborcyjną w Toronto. Kobieta w czerwcu br. wyszła z więzienia, gdzie odsiadywała karę 28 miesięcy pozbawienia wolności za podobną aktywność. Sąd kanadyjski w 1994 roku wydał nakaz, by 170-metrowa strefa wokół klinik aborcyjnych w Toronto była wolna od działalności obrońców życia. Osiem z ostatnich 14 lat Linda Gibbons spędziła w więzieniu za łamanie tego prawa.

 

4 sierpnia br. przed południem Gibbons, podobnie jak było to w innych przypadkach, zaczęła spacerować przed jedną z klinik aborcyjnych w Toronto. W rękach trzymała duże zdjęcie dziecka z napisem. „Dlaczego mamusiu. Przecież mogę dać tyle miłości”. Próbowała porozmawiać z kilkoma kobietami, które wchodziły do kliniki. Zaoferowała im pomoc w donoszeniu ciąży i urodzeniu dziecka.


W pewnym momencie sześciu funkcjonariuszy policji, w tym szeryf i jego zastępca, otoczyło obrończynię życia, każąc jej opuścić strefę objętą restrykcją. Kobieta dała się aresztować i odprowadzić spokojnie do samochodu policyjnego. Losem Gibbons, która na kolejnych rozprawach w sądzie w ogóle się nie broni i milczy, poszcząc i modląc się, nigdy nie zainteresowała się Amnesty International. Wyrok sądu z 1994 r. próbują zaskarżyć przed Sądem Najwyższym Kanady adwokaci środowisk pro-life. Ich zdaniem jest on niezgodny z Konstytucją, gdyż narusza prawo do wolności słowa.

 

 

 

Przeczytaj również artykuł na ten temat - kliknij tutaj.

 

(Gość Niedzielny)

 


Rosja: Prezydent Medwiediew wprowadza prawo obowiązkowego przestrzegania przed zgubnymi skutkami aborcji

W czwartek, 14 lipca Prezydent Medwiediew podpisał ustawę, nakładającą na placówki aborcyjne obowiązek przestrzegania pacjentek przed zgubnymi skutkami aborcji.

Jest to pierwszy tego typu akt prawny w Rosji, która przewodzi na świecie w niechlubnej liczbie dokonywanych zabójstw nienarodzonych. Nieograniczone praktyki aborcyjne spowodowały kurczenie się - w zatrważającym tempie - ludności kraju.

(AP)


Papież: Lekarze muszą bronić przed "oszustwem" aborcji

Benedykt XVI powiedział, że lekarze muszą "bronić" kobiety przed "oszustwem" aborcji. Dodał, iż nigdy nie jest to zabieg "terapeutyczny".

Papież Benedykt XVI
Papież Benedykt XVI /AFP

W przemówieniu do uczestników posiedzenia Papieskiej Akademii Życia w Watykanie Benedykt XVI mówił: - Zwłaszcza lekarze nie mogą zaniedbywać poważnego zadania obrony przed oszustwem sumienia wielu kobiet, które myślą, że znajdują w aborcji rozwiązanie trudności rodzinnych, ekonomicznych, socjalnych czy problemów zdrowotnych ich dziecka.

- Szczególnie w tej ostatniej sytuacji kobieta jest często przekonana, niekiedy przez samych lekarzy, że aborcja stanowi nie tylko wybór moralnie dopuszczalny, ale nawet konieczny akt "terapeutyczny", by uniknąć cierpień dziecka i jego rodziny oraz "niesłusznego" obciążenia dla społeczeństwa - dodał papież.

Następnie oświadczył: - W kontekście kulturowym nacechowanym zanikiem sensu życia, w którym znacznie osłabło powszechne poczucie moralnej wagi aborcji oraz innych form zamachu na życie ludzkie, wymaga się od lekarzy szczególnego męstwa w kontynuowaniu powtarzania, że aborcja niczego nie rozwiązuje, lecz zabija dziecko, niszczy kobietę i oślepia sumienie ojca dziecka, rujnując często życie rodzinne.

Benedykt XVI zauważył, że zadanie obrony życia "nie dotyczy jednak wyłącznie lekarzy i pracowników służby zdrowia". - Trzeba, aby całe społeczeństwo stanęło w obronie prawa do życia poczętego oraz autentycznego dobra kobiety, które nigdy, w żadnej sytuacji nie może znaleźć swej realizacji w decyzji o aborcji - mówił.

Papież przytoczył również słowa Jana Pawła II z encykliki "Evangelium vitae" skierowane do kobiet, które dokonały aborcji: "Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei".

"Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się - jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście - na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednania" - napisał polski papież, którego słowa przypomniał jego następca.

PAP 

"Błagam was, nie róbcie żadnego kroku w kierunku liberalizacji aborcji! (...) Głosowanie za aborcją będzie jednocześnie głosowaniem za eutanazją, zabijaniem ludzi starych, kalekich i terminalnie chorych, za eksperymentami genetycznymi - tak apelował w 1996 r. do Polaków dr Bernard Nathanson, nawrócony aborcjonista, który po kilkuletniej, trudnej walce z rakiem odszedł do Pana 21 lutego br. w wieku 84 lat. Był wielkim świadkiem zmagania współczesnych o ludzkie życie

 

"To był największy błąd mojego życia... Ostrzegam was"

 

Poznaliśmy go pod koniec lat 80. na jednym z międzynarodowych kongresów. Wtedy już zdecydowanie stał po stronie obrońców życia. Był postacią powszechnie znaną, znakomitym mówcą, kompetentnym i logicznym świadkiem z pierwszej linii frontu. Jego świadectwo było nie do podważenia, ponieważ zawsze opierał się na faktach, miał dużą wiedzę i wielkie doświadczenie.

Doktor Bernard Nathanson to nawrócony aborcjonista, który był odpowiedzialny za zabicie ok. 75 tys. nienarodzonych dzieci. 5 tys. z nich zgładził osobiście, i jak sam ze smutkiem mówił, zabił również własne dziecko. Wówczas bliższy kontakt z nim wywoływał we mnie wiele sprzecznych uczuć. Budził wielki szacunek dla swojej kompetencji, wiedzy, konsekwentnej postawy i odwagi w dawaniu świadectwa prawdzie, ale także wywoływał niepokój z powodu dystansu, udawanego spokoju, napięcia na twarzy i depresji w oczach. Był człowiekiem niezwykle logicznym i rzeczowym. Dla niego liczyły się przede wszystkim konkretne fakty i nieubłagana logika z nich wynikająca. Nie był łatwym rozmówcą, zwłaszcza podczas dyskusji. Był obdarzony błyskotliwą inteligencją, znakomitą pamięcią i miał wielką wiedzę. Nie akceptował niekonsekwencji i emocjonalnych wystąpień bez rzetelnego przygotowania. Podczas wykładów zawsze był w pełni skoncentrowany. Żaden atak nie był go w stanie wyprowadzić z równowagi i odwieść od zamierzonego celu. Był niezwykle poważny, kompetentny. Powiedziałabym, że smutny. Jego zadziwiającą siłą było stałe logiczne analizowanie faktów w poszukiwaniu prawdy.


Pierwszą, nielegalną wówczas aborcję jego dziecka zafundował mu ojciec, niszcząc w ten sposób jego pierwszą miłość i wrażliwość. Stał się cynicznym naukowcem, który dążył do perfekcji w swoim zawodzie lekarza ginekologa. Kolejne swoje dziecko zabił już własnoręcznie, chociaż matka błagała go, aby pozwolił jej urodzić.

Aborcyjny strateg


W latach 60. XX wieku Ameryka przechodziła burzliwy okres tzw. rewolucji seksualnej. Zmiana obyczajowości w dziedzinie moralności seksualnej powodowała coraz większe "zapotrzebowanie" na aborcję. Feministki ostro i bez skrupułów walczyły o swoje prawa. Doktor Nathanson uważał, że jego zadaniem jako lekarza jest przeprowadzanie bezpiecznych aborcji, co wymagało dużej wiedzy i umiejętności. Był przekonany, że pomaga kobietom w trudnych sytuacjach życiowych. Swoją pracę zawodową zawsze wykonywał perfekcyjnie.


W połowie lat 60. należał do grona założycieli i fundatorów National Association for Repeal of Abortion Law - NARAL (Narodowego Stowarzyszenia na rzecz Zniesienia Zakazu Aborcji), największej proaborcyjnej organizacji w USA, która z czasem zmieniła nazwę na National Abortion Rights Action League (Narodową Ligę na rzecz Prawa Aborcji). Nathanson pełnił w niej funkcję głównego lidera i stratega kampanii na rzecz pełnej legalizacji aborcji. Po nawróceniu wielokrotnie wyjaśniał, jakimi kłamstwami się wówczas posługiwano, aby skutecznie wmówić społeczeństwu swoje tezy. Podawano wymyślone statystyki, twierdząc, że setki tysięcy kobiet umiera na skutek nielegalnych aborcji.


Jako doświadczony lekarz ginekolog dr Nathanson prowadził największą w Nowym Jorku klinikę aborcyjną, w której pracowało 35 lekarzy, 85 pielęgniarek i 50 doradców. Wykonywano tam 120 aborcji dziennie, pracując od godz. 8.00 rano do 24.00, również w niedziele. Aborcja została w USA zalegalizowana w 1973 r., i to w całym okresie ciąży aż do urodzenia dziecka.
Czuł się jednak tak tym zmęczony, że po dwóch latach zmienił pracę, przejmując obowiązki ordynatora oddziału ginekologii w szpitalu św. Łukasza w Nowym Jorku.

Film o dramaciew łonie matki


Pod koniec lat 70. pojawiły się pierwsze aparaty ultrasonograficzne (USG), co stwarzało możliwość nieinwazyjnego zajrzenia do łona matki. Doktor Nathanson wpadł na pomysł, aby zobaczyć, co się dzieje w czasie aborcji. Namówił kolegę, który rutynowo zabijał nienarodzone dzieci, aby tę procedurę w celach naukowych zarejestrować na filmie w czasie rzeczywistym z aparatu USG. Uzyskany obraz wywołał szok u wszystkich lekarzy. Nathanson nigdy już nie zabił dziecka w łonie matki. Zrozumiał, że ma do czynienia z człowiekiem, a nie z tkanką. Ostatnią aborcję wykonał w 1979 roku.


Operator namówił dr. Nathansona, aby z zebranego materiału przygotować film. W ten sposób w 1984 r. powstał filmowy dokument medyczny "Niemy krzyk", Nathanson natomiast stał się zdeklarowanym i aktywnym obrońcą życia. Film ten nawrócił wielu lekarzy (i nie tylko), wywołał szok i obudził świadomość. Znane są przypadki omdleń, mdłości i innych gwałtownych reakcji również w środowisku medycznym podczas prezentacji tego filmu.


Nie mogę zapomnieć, jak w Wilnie lekarka ginekolog w centralnej przychodni miejskiej opowiadała mi, że podczas projekcji tego filmu musiała uciec z sali i wymiotowała w toalecie. Nigdy więcej nie zabiła już dziecka.

Jak św. Paweł


Nic dziwnego, że Nathanson był gwałtowanie atakowany za ten film. Zarzucano mu manipulację, oszustwo i co tylko dało się wymyślić. Feministki dostawały furii. Liberalne media najpierw ostro go atakowały, później pomijały zmową milczenia. Nie powstrzymało go to jednak. Poznanie prawdy spowodowało, że jak św. Paweł przeszedł z obozu atakującego prawdę do obozu obrońców prawdy i był absolutnie konsekwentny. Jego umiejętności strategiczne zaczęły służyć obronie życia. Bezlitośnie obnażał kłamstwa i strategię zwolenników aborcji, co miało duże znaczenie w wymiarze międzynarodowym.


Nakręcił jeszcze dwa filmy. Kolejny "Eclipse of Reason" (Zaćmienie rozsądku) to aborcja w 24. tygodniu życia dziecka sfilmowana przy pomocy minikamery i światłowodu wprowadzonego do macicy. Ta technika dała możliwość uzyskania lepszego technicznie obrazu, w efekcie film ten jest tak przerażający, że nawet najtwardsi nie są w stanie go oglądać. Nathanson jednak poruszony przypadkami tzw. aborcji w czasie porodu, której w USA wykonywano kilkaset rocznie, zrobił jeszcze jeden film pokazujący to barbarzyństwo. Dziecko w czasie wywołanego sztucznie porodu jest wyciągane za nóżki, a lekarz nie pozwalając urodzić się główce, przebija potylicę i je wymóżdża - dziecko rodzi się martwe. Po ostrej batalii w Kongresie USA zostało to w końcu zabronione, pomimo weta prezydenta Clintona.

Udział w polskiej batalii


Doktor Bernard Nathanson gościł w Polsce w październiku 1996 r. na zaproszenie Radia Maryja. Jego obecność miała duże znaczenie. Była to chwila, gdy w Sejmie usiłowano zmienić ustawę o planowaniu rodziny i zasadniczo rozszerzyć legalizację zabijania dzieci poczętych. Odbyły się wówczas konferencja prasowa w Galerii Porczyńskich, spotkania w parlamencie, ze studentami i wiele innych. Pamiętam to dobrze, gdyż mój mąż Lech był wówczas tłumaczem i cały czas towarzyszył doktorowi. Wielokrotnie podkreślał, że była to wspaniała współpraca. Doktor Nathanson mówił niezwykle klarownie, w spokojnym tempie i życzliwie czuwał nad tym, aby wszystko zostało przetłumaczone. Zależało mu bardzo, aby zostać dobrze zrozumianym. Potrafił też tak dobierać argumenty, aby przekonać słuchacza.


Nathanson powiedział wówczas: "Błagam was, nie róbcie żadnego kroku w kierunku liberalizacji aborcji! Historia wam nigdy tego nie wybaczy. Chcę was przestrzec, żebyście nie popełniali tych samych błędów, które my popełniliśmy w Ameryce. Głosowanie za aborcją będzie jednocześnie głosowaniem za eutanazją, zabijaniem ludzi starych, kalekich i terminalnie chorych, za eksperymentami genetycznymi - będzie pierwszym krokiem na równi pochyłej, na dole której znajduje się całkowita dehumanizacja życia, dolina śmierci".(Spotkania te można obejrzeć na YouTube.)


Ciekawostką jest fakt, że podczas wykładu wyłączono wówczas satelitę nadającego dla odbiorców amerykańskich, co jest sytuacją bez precedensu.


Powstała także polska książka "Prof. Bernard Nathanson w Polsce. Świadek życia", wydana nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek.

Poszukiwanie prawdy


Doktor Bernard Nathanson był świadkiem zmagania cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. Jako kilkunastoletni chłopiec stracił wiarę. Sam mówił, że ze szkoły talmudycznej, do której jako żyd chodził w dzieciństwie, wyniósł obraz Boga, który tylko czeka, aby go ukarać. Taki obraz Boga zdecydowanie odrzucił. Stał się ateistą, jak jego ojciec. Jako człowiek obdarzony wybitną inteligencją, cały czas szukał prawdy. Od chwili, gdy ostatni raz dokonał aborcji aż do chrztu w Kościele katolickim, musiało minąć aż 17 lat.


Najpierw odnalazł prawdę o tym, czym jest ludzkie życie. Olbrzymie znaczenie miała też książka "The Pillar of Fire" (Słup ognia) napisana przez uwielbianego przez niego profesora filozofii, także żyda, Karla Sterna, który w 1949 r. przeszedł na katolicyzm, o czym mało kto wiedział. Doktor Nathanson książkę Sterna, opisującą proces jego nawrócenia, przeczytał dopiero w 1974 roku. Profesor Stern na końcu książki wyjaśnia swojemu bratu, ortodoksyjnemu żydowi, że stał się katolikiem, bo zrozumiał, że Kościół pozostaje niezmienny w swoim nauczaniu, gdyż jest tylko jedna nadprzyrodzona prawda, podobnie jak istnieje tylko jedna prawda naukowa.


Doktor Nathanson zdawał sobie sprawę, że się w życiu kompletnie pogubił. Skrzywdził też wiele osób, również najbliższych. O sprawach osobistych w zasadzie wcale nie mówił, chociaż można było dostrzec, że jest mu bardzo ciężko. Miał jednak potrzebę wyznania swoich błędów i opowiedzenia o swoim zagmatwanym życiu. Powstała książka "The hand of God" (Ręka Boga), która została wydana także w języku polskim, nakładem Wydawnictwa Fronda.

Modlitwa i rozmowyz kapłanem


Duży wpływ na rozwój duchowy dr. Nathansona miał ks. C. John McCloskey z Opus Dei. Spotykali się regularnie przez wiele lat. Dopiero w 1994 r. dr Nathanson powiedział księdzu Johnowi, że chce zostać katolikiem. Przygotowania do chrztu trwały jeszcze kolejne dwa lata.


Był także pod wrażeniem ruchu Operation Rescue (Operacja Ratunek), organizującego akcje blokad klinik aborcyjnych. Pisał o tym: "Po prostu zaskoczyła mnie siła ich miłości i modlitwy: modlili się za nienarodzone dzieci, za zagubione i przerażone matki, za pracujących w klinice lekarzy i pielęgniarki. Modlili się nawet za policję i media, które transmitowały demonstrację. Modlili się za siebie nawzajem, ale nigdy za siebie samych. Zacząłem się zastanawiać: 'Jak to się dzieje, że ci ludzie mogą z siebie tyle dawać, występując na rzecz mniejszości, która jest niema, niewidoczna i niezdolna do wyrażenia im swojej wdzięczności?'".


Jego matką chrzestną jest Joan Andrews Bell, która ponad rok przebywała w więzieniu za blokowanie klinik aborcyjnych. Przyjechała również do Polski, by w 1992 r. razem z przyjaciółmi blokować Spółdzielnię Lekarską w Gdyni, gdzie codziennie zabijano wiele dzieci w łonach matek. Wspaniała, wrażliwa, głęboko wierząca młoda kobieta, całkowicie zdeterminowana w obronie najmniejszych. Dzisiaj wspomina: "Powiedział, że modli się za nas, a ja wtedy mu odpowiedziałam, że my kochamy go i modlimy się także za niego".

Chrzest


Chrzest dr. Nathansona odbył się niecałe dwa miesiące po jego pobycie w Polsce. Był to grudzień 1996 roku. Msza św. miała charakter prywatny w katedrze św. Patryka w Nowym Jorku. Celebrował ją ks. kard. John O´Connor, znany z wielkiego zaangażowania w obronę życia.


Spotkaliśmy dr. Nathansona zaledwie trzy miesiące później, podczas międzynarodowej konferencji Human Life International w Irlandii. Wszyscy wtedy cieszyliśmy się z jego chrztu. On też się cieszył i otwarcie o tym mówił, żartując, że był tak zatwardziałym grzesznikiem, iż potrzebny był aż kardynał ze świtą, aby wygonić z niego diabła. Znając go jednak od dawna, byliśmy zszokowani zmianą, jaka w nim nastąpiła. To był zupełnie inny człowiek! Zniknęła pełna napięcia twarz i rozbiegane, niespokojne oczy. Rysy złagodniały. Oczy stały się świetliste i radosne. Dosłownie promieniował radością i pokojem. Sam mówił: "Znalazłem się w topieli emocji i kiedy poczułem na sobie leczącą, odświeżającą wodę, łagodne głosy i niewyrażalne odczucie pokoju, znalazłem bezpieczne miejsce".
Zmienione nie do poznania oblicze starego już i chorego dr. Bernarda Nathansona można zobaczyć na YouTube na ostatnim filmie, na którym jeszcze raz daje swoje świadectwo, mówiąc: "To był największy błąd mojego życia... Ostrzegam was".

Ewa H. Kowalewska (Nasz Dziennik)

 

Autorka jest znaną obrończynią życia, przedstawicielką Human Life International (HLI) na Polskę i Europę Wschodnią, prezesem Forum Kobiet Polskich.

Cytaty wypowiedzi Bernarda Nathansona (w ramkach) pochodzą z książki "Prof. Bernard Nathanson w Polsce. Świadek życia", wydanej nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek, Warszawa 2004.


Francja: Paryż odrzuca eutanazję

 

Francuski senat odrzucił projekt legalizacji aktywnej eutanazji w tym kraju. W ostatecznym głosowaniu 170 parlamentarzystów było przeciwko ustawie, a 142 za, przede wszystkim reprezentanci frakcji lewicowych. Rząd francuski wypowiedział się przeciwko projektowi. Minister zdrowia Xavier Bertrand powiedział, że projekt jest sprzeczny z prawnymi podstawami Republiki Francuskiej.

Obecne ustawodawstwo w tej sprawie pochodzi z 2005 roku i określa aktywną eutanazję jako przestępstwo. Dopuszcza jedynie ograniczenie lub przerwanie leczenia osób śmiertelnie chorych na ich życzenie. Pojawiło się jednak kilka przypadków, gdy powstały wątpliwości co do decyzji pacjenta. Specjalna komisja parlamentarna zaleciła wówczas doprecyzowanie prawa.


Przeciwko ustawie zdecydowanie protestował francuski Kościół katolicki. - Projekt ustawy stwarza zagrożenie, że najsłabsi zostaną zmarginalizowani - mówił prymas Francji, arcybiskup Lionu, kardynał Philippe Barbarin. W podobny sposób wypowiedziało się wielu innych biskupów. - W krajach, w których eutanazja jest legalna, okazało się, że nie tylko chorzy w ostatnim stadium ich życia, ale także inne osoby otrzymują "pomoc" w skróceniu życia - wyjaśnił honorowy zwierzchnik Kościoła katolickiego we Francji.


Autorem projektu był Jean-Pierre Godefroy z Partii Socjalistycznej, a poparli go także senatorowie z mniejszych ugrupowań lewicowych (w tym komuniści). Sami socjaliści byli podzieleni. Obecna przewodnicząca partii Martine Aubry jest zwolenniczką eutanazji, natomiast kandydatka w ostatnich wyborach prezydenckich Segolene Royal była bardziej powściągliwa w ocenie ustawy.

Piotr Falkowski (Nasz Dziennik)


 

USA: Dzień Świętości Życia i Jedności

 

19 stycznia 2011 roku w całych Stanach Zjednoczonych w południe odprawiano uroczyste Msze Święte oraz nabożeństwa (w świątyniach innych wyznań) w intencji zakończenia morderstw nienarodzonych i osób starszych, propagandowo zwanych odpowiednio: aborcją i eutanazją. 

 

Matka Boża z Guadalupe - patronka życia nienarodzonych

 

W amerykańskim Kościele Katolickim nabożeństwa celebrowali arcybiskupi w towarzystwie biskupów i kapłanów danej archidiecezji. Po ich zakończeniu wszyscy uczestnicy gromadzili się przed katedrami, by - prowadzeni przez swoich duszpasterzy - przejść ulicami danego miasta przed siedziby władz stanowych oraz - w przypadku Waszyngtonu - federalnych w proteście przeciwko aborcji i eutanazji. Olbrzymie przemarsze uczestników (od kilku do kilkusettysięcznych) odbywały sie od wschodniego po zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Pod hasłami obrony świętosci życia od naturalnej koncepcji po naturalną śmierć, w wielkiej jedności, prowadzili marsze biskupi, pastorzy, rabini oraz imami. 

 

Ośrodki Polonia Semper Fidelis w USA również przyłączyły się do pokojowych protestów przeciwko zabijaniu najbardziej bezbronnych. W miarę napływania materiałów postaramy się je tutaj zaprezentować.


Bazylika Katedralna w Santa Fe (fot. PSF)

 

Santa Fe, New Mexico - Już o godzinie 9:00 rano rozpoczęła się ekumeniczna konferencja w tutejszym Convention Center, poświęcona obronie życia nienarodzonych oraz tzw. eutanazji. Zaraz po kongerencji, w samo południe Arcybiskup Santa Fe Michael J. Sheehan w koncelebrze biskupów: Ricardo Ramireza (Las Cruces) oraz James C. Wall'a (Gallup) i ponad 30 księży odprawili uroczystą Mszę Świętą w tej intencji w Bazylice Kaderalnej w Santa Fe. Na Mszę przybyły tłumy - orientacyjnie oblicza się, że wzięło w niej udział ponad 3 tysiące wiernych.

 

Dziesiątki symbolicznych trumien, wyłożonych przed Katedrą przypominały o ofiarach aborcji. Uczestnicy marszu ponieśli je następnie przed siedzibę władz stanowych. (fot. PSF)

 

W tym samym czasie duszpasterze innych wyznań chrześcijańskich oraz rabini, odprawili u siebie nabożeństwa, po których zakończeniu wszyscy zgromadzili się przed drzwiami głównymi Katedry, by tam utworzyć wielotysięczny marsz protestacyjno-modlitewny. Prowadzony przez duszpasterzy, z Arcybiskupem Santa Fe oraz biskupami, ruszył on w wielkim pochodzie pod budynek władz stanu Nowy Meksyk, potocznie zwanego Kapitolem stanowym. Porządku strzegła policja zarówno miejska, jak i stanowa. 

 

Uczestnicy marszu z Katedry do Kapitolu stanu Nowy Meksyk (fot. Archidiecezja Santa Fe)

 

Przed wejściem do budynku Senatu stanu Nowy Meksyk krótkie przemówienia do zgromadzonego tłumu wygłosili m. in. Arcybiskup Santa Fe Michael J. Sheehan, biskupi: Ricardo Ramirez (Las Cruces) i James C. Wall (Gallup), Senator William Sharer (autor projektu ustawy zakazującej aborcji i eutanazji w stanie Nowy Meksyk), Allen Sanchez (przewodniczący Komitetu Obrony Życia z ramienia Konferencji Biskupów Katolickich) i inni. Allen Sanchez przypomniał zgromadzonym, że w Stanach Zjednoczonych co roku dokonuje się 1,37 miliona morderstw na nienarodzonych rocznie.

 

Marsz spod Katedry do Kapitolu stanowego zgromadził wiele tysięcy uczestników. (fot. PSF)

 

Przemówienie Arcybiskupa Santa Fe Michaela J. Sheehana do zgromadzonych uczestników marszu przed siedzibą władz stanowych (fot. PSF)

 

Po części oficjalnej przed siedzibą władz stanowych uczestnicy marszu wkraczali do budynku Kapitolu, by tam podpisać swoje poparcie dla projektu ustawy autorstwa Senatora Williama Sharera o całkowitym zakazie aborcji i eutanazji w stanie Nowy Meksyk. Po objęciu z początkiem stycznia br. urzędu Gubernatora przez Panią Susanę Martinez oraz znacznym zmniejszeniu przewagi partii demokratycznej w senacie stanu Nowy Meksyk (obecnie 37 do 33) projekt Senatora Sharera ma bardzo realne szanse na przegłosowanie. Pamiętac należy bowiem, że 5 Senatorów z partii demokratycznej otwarcie popiera ów projekt.

 

Arcybiskup Santa Fe Michael J. Sheehan w rozmowie z Koordynatorem PSF stanu Nowy Meksyk Antonim Niemczakiem oraz Koordynatorem PSF Stanisławem Matejczukiem 

(fot. PSF)

 

Obecni zarówno w Mszy Świętej w katedrze, jak i w marszu pod Kapitol, przedstawiciele Polonia Semper Fidelis spotkali się z Arcybiskupem Michaelem J. Sheehanem, Biskupami Ramirezem i Wall'em oraz Senatorem Sharerem, wyrażając poparcie dla projektu całkowitego zakazu mordowania nienarodzonych oraz tzw. eutanazji.

 

(informacja własna PSF)

Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 




 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis